100 i jeden!

Tak tak, po raz pierwszy od stycznia udało mi się przebiec ponad sto kilometrów! Jestem dumny z siebie, bo w sierpniu – jak to latem bywa – miałem tygodniową przerwę w bieganiu. A na dodatek było nieznośnie gorąco, co zwykle mnie bardzo demotywuje do szurania nogami. Patrząc na dane z runalyze.com widzę, że biegałem przeciętnie w temperaturze 22 stopni Celsjusza, zwykle późnym wieczorem.

To był bardzo ciekawy miesiąc. Biegałem turystycznie na Warmiach (stąd tytułowe zdjęcie), właściwie po drodze ustalając trasę i bacząc na słupki leśne.

Tego samego tygodnia pobiegłem też parkrun, na którym już mnie daaawno nie było! Wciąż fajnie, ale z czasem 21:17 na 5 km widać obsuw formy. Choć 12. miejsce i tak cieszy 🙂

Największą nowością są nowe buty! W dotychczasowych Asics’ach wywierciłem kciukiem dziurę, trochę dziwne że po raptem 500 kilometrach. Może to kwestia złego rozmiaru, wydawały się ciut za duże? Korzystając z letnich promocji kupiłem Altry Escalante, poświęcę im jednak osobny wpis.

Takie trasy lubię najbardziej…

Podsumowując, warto cisnąć. Trzy tygodnie z ok. 30 przebiegniętymi kilometrami dały dobry efekt i przypływ nadziei, że na koniec roku będę znów miał tysiaka 🙂

A na koniec…